Z pierwszej piłki

Echa stadionów Mundialu

poniedziałek, 12 lipca 2010

To już koniec, drodzy Państwo. Mundial wczoraj zakończył się oficjalnie i wyłonił już wszystkich zwycięzców. Hiszpanie - po raz pierwszy w historii zostali Mistrzami Świata. Drugie miejsce zajęła Holandia - po raz trzeci. Na kolejnych pozycjach uplasowali się Niemcy i Urugwajczycy.

Przypomnę moje typy sprzed Mundialu:

1. Hiszpania

2. Anglia

3. Holandia

4. Brazylia

Trafnie przewidziałem więc tylko Hiszpanię. Natomiast u Holendrów zauważyłem potencjał na zajęcia miejsca w pierwszej czwórce - i to się udało. Nie trafiłem jednak, jeśli chodzi o konkretne miejsce. Pisałem też, że chciałbym, by Mundial miał czarnego konia - i takim stał się Urugwaj. Największy mój błąd odnosił się do Niemiec - że skończą wcześnie, oraz do Anglii - że zajdą daleko. Układ grup sprawił też, że Holandia i Brazylia wpadły na siebie już wcześniej.

Trzecie miejsce - z ambicją, honorem i po walce, wywalczyli Niemcy. Jak dla mnie, mecz Niemcy - Urugwaj, to było spotkanie zdecydowanie najlepiej grających druzyn na tym Mundialu. Oba zespoły zaprezentowały się z jak najlepszej strony. Po stronie Urugwaju, swoje umiejętności okazywali Fucile, Forlan, Suarez -  u Niemców, Mueller, Oezil, Cacau, Khedira, Podolski (ten ostatni w meczu o trzecie miejsce nie grał, ale cały turniej zdecydowanie wypada na jego korzyść). Sobotni mecz o trzecie miejsce otworzył w 19. Mueller, po fatalnym błędzie Muslery. 10 minut później, Urugwajczycy, dzięki bramce Cavaniego jednak doprowadzili do wyrównania. Dzięki skutecznej akcji Diego forlana, w 51. minucie wyszyli nawet na prowadzenie - by stracić je 5 minut później po golu Jansena. W 82. minucie ostatnią bramkę strzelił Khedira - zaś w ostatniej minucie, szansę na wyrówanie dla Urugwaju miał Diego Forlan - gdyby tylko ta piłka wpadła do bramki, a nie odbiła się od poprzeczki...

I spotkanie wczorjasze - finał. Finał historyczny - bo po raz pierwszy druzyna z Europy na pewno triumfować będzie w turnieju rozgrywanym poza nią. I drugi powód - żadna z drużyn grających wczoraj w finale nie miała w rękach nigdy Pucharu Świata. 117 minut gry pomiędzy la "Roja", a "Oranje" obfitowało w sporo żółtych kartek, brutalnych fauli (głównie ze strony Holendrów) - i żadnych goli. ani jednego trafienia, co potwierdza tylko kunszt zarówno bramakrza Hiszpanów - Ikera Cassilasa, jak i Martena Stekelenburga. Bronili nawet strzały nie do obronienia - a sytuację sam na sam, Ikera z Robbenem, bramkarz obronił niemalże cudem - uniesieniem nogi do piłki, gdy leżał na kilka metrów przed bramką, zmieniając jej tor lotu. I gdy wydawało sie, że to rzuty karne zdecydują o losie spotkania - na kilka minut przed końcem dogrywki, Iniesta pokonał Holenderskiego goalkeepera. Dokonał tym samym jednego z najbardziej historycznych czynów w historii Mundialu.


Netherlands 0-1 Spain

Simão | MySpace Video

Przez ostatni miesiąc można było oglądać cudowne popisy, zarówno piłkarzy z pola, jak i dobrych bramkarzy. Choć z początku Mundial wydawał się nudny, mecze mało emocjonujące, dodatkowo ogłuszające wuwuzele, groźba epidemii HIV wśród kibiców - chyba jego ostatnie dni, zmieniły wiele w jego postrzeganiu. Mam nadzieję, że wiele osób o wiele lepiej zapamięta ten Mundial, niż mogło to się wydawać na początku.

czwartek, 08 lipca 2010

Mundial powoli dobiega końca. Za nami już faza półfinałowa. Wiemy kto zagra finale, kto będzie walczył o trzecie miejsce. Finał będzie też historyczny - bo oto walczyć przeciw sobie będą dwie drużyny, które jeszcze nigdy nie zdobyły tytułu Mistrza Świata. W niedzielę się to zmieni.

Pierwszą z tych drużyn jest Holandia. Jak dotąd gra fenomenalny futbol - może nie widowiskowy, ale skuteczny (nie przegrała jeszcze żadnego meczu). Piłkarzy też ma świetnych - zarówno doświadczonych, jak Robben, Sneijder, Persie, Vaart, Bronckhorst, Bommel, czy młodych, jak Elia. Wszyscy tworzą świetny team, może grający inaczej niż dotychczas czynili to Oranje, ale to własnie oni mogą zapisać się złotymi zgłoskami na kartach futbolowej historii.

Holendrzy wygrali z Urugwajem 3:2. Choć Urusów też było stać na zwycięstwo, bo ciągle grali dobrą piłkę. Zaważyły kosztowne błędy, przy stanie 1:1. Walczyli do końca, zdobywając gola na 3:2, na minutę przed końcowym gwizdkiem. Na awans mogły zasłuzyć obie drużyny, po tym co pokazały w tym meczu. Pierwszego gola zdobył van Bronckhorst w 18. minucie. Na 1:1 wyrównał świetnie się sprawujący, Diego Forlan. Urugwaj pogrążyły jednak trzy minuty, między 70. a 73., kiedy to wynik - po strzałach Sneijdera i Robbena zmienił się na 3:1 dla Oranje. Urusi już się nie podnieśli, choć Maxi Pereira strzelił jeszcze w 92. minucie spotkania. Jednak dojście Urugwaju aż tak daleko to i tak jest godny pochwały wyczyn.


Germany 0-1 Spain

Simão | MySpace Video

Poniżej oczekiwań zagrali Niemcy. Ci sami (choć bez Thomasa Muellera), którzy gromili czterema bramkami Australię, Anglię i Argentynę, ulegli 0:1 Hiszpanom. Bo Hiszpanie zagrali tak, jak niemal wszystkie swoje mecze - przez długi czas 0:0, by ok. 70. minuty zdobyć gola i wyjść na prowadzenie, którego przeciwnik już nie odbierze. Hiszpanów uszczęśliwił Puyol, strzełm z główki, po wykorzystanym roznym. Niemcy od samego początku tylko się bronili, choć mimo to, ciągle mieli mnóstwo Hiszpanów w swoim polu karnym. Nie zagrali tak jak z Argentyną, tworząc mur nie do przejścia w defensywie i grając całą chmarą zawodników, gdy ruszali do ataku. Zobaczymy jak zagrają z Urugwajem w meczu o trzecie miejsce.

środa, 30 czerwca 2010

Po ostatnich dwóch dniach, znamy już wszystkich ćwierćfinalistów Mundialu. Oprócz Niemców, Argentyńczyków, Urugwajczyków i Ghańczyków, będą to Holendrzy, Brazylijczycy, Paragwajczycy i Hiszpanie.

Holendrzy bez problemu pokonali Słowaków 2:1. Najpierw w 18. minucie swojego pierwszego gola na tym Mundialu, po wyleczeniu kontuzji zdobył Arjen Robben, a potem w 84. minucie Wesley Sneijder pokonał Jana Muchę. Słowacy zdołali odpoiwedzieć tylko jednym trafieniem Roberta Wittka w doliczonym czasie gry. Taki rezultat nikogo chyba nie dziwi - bo cudem było samo wyjście Słowaków z grupy, do którego nie doszłoby gdyby starali się Włosi. Zaś Holendrzy nadal grają swoje i minimalnym kosztem sił wygrywają kolejny pojedynek. Niestety, następny zagrają z Brazylią, więc mój typ, wedle którego Oranje zmierzyliby sie z Canarinhos w meczu o trzecie miejsce nie zostanie spelniony.


Netherlands 1-0 Slovakia

Ricardo | MySpace Video

Brazylia z kolei wygrała z Chile, strzelając trzy bramki, jednocześnie nie puszczając żadnej. Choć Chile to na pewno rewelacja tego Mundialu, na wielką Brazylię to jednak za mało. Kanonada Canarinhos rozpoczęła się w 34. minucie dzięki bramce Juana, a cztery minuty później było już 2:0 dla Brazylii. Tym razem popisał się Luis Fabiano. Gdy gola dołożył w 59. minucie Robinho, nic nie mogło odebrać piłkarzom z Kraju Kawy zwycięstwa.


Brazil 1-0 Chile

Ricardo | MySpace Video


Brazil 2-0 Chile

Ricardo | MySpace Video

Aby wyłonić zwycięzcę mega nudnego meczu pomiędzy Paragwajem a Japonią potrzeba było serii rzutów karnych. Tu górą okazali się Paragwajczycy. Obie drużyny widocznie uznały, że i tak doszły już wystarczająco daleko, więc nieszczególnie chciało im się grać.

A w ostatnim meczu 1/8 finału Portugalia uległa Hiszpanii, zaledwie jednym golem. W 63. minucie trafieniem, kolejnym już, popisał się David Villa. Obie drużyny miały swoje sytuacje, ale to Hiszpania przeważała znacznie. Portuglaczycy żegnają się z Mistrzostwami Świata, choć wcale źle im nie szło - stracili zaledwie jedną bramkę, a sami strzelili 7. Tyle że wszystkie w meczu z Koreą Północną. A gwiazda tej drużyny, Cristiano Ronaldo znów nie zabłysła, choć tym razem obyło się bez mrugania okiem do sędziego, by ukarać kolegę z klubowej drużyny.

poniedziałek, 28 czerwca 2010

W kolejnym meczu 1/8 finału, hicie tego Mundialu, spotkaniu Niemców z Anglikami, górą okazali się Niemcy. Wygrali 4:1, choć losy spotkania różnie mogłyby sie potoczyć, gdyby nie największy sędziowski skandal tego Mundialu z urugwajskim arbitrem, Jorge Larriondą w roli głównej. Ów idiota, nie uznał prawidłowo zdobytej bramki dla Anglików na 2:2.

A tu pozostałe gole z tego meczu:


Germany 1-0 England

Simão | MySpace Video


Germany 2-0 England

Simão | MySpace Video


Germany 2-1 England

Simão | MySpace Video


Germany 3-1 England

Simão | MySpace Video


Germany 4-1 England

Simão | MySpace Video

Spotkanie Argentyny z Meksykiem także odbywało się w cieniu kolejnej sędziowskiej pomyłki. Tym razem sytuacja była odwrotna - sędzia uznał nieprawidło strzeloną bramkę dla Argentyny, otwierającą mecz. Chociaż spalony był ewidentny, a sędzia dodatkowo konsultował się z arbitrem, trafienie zostało uznane. Jeżeli po wczorajszym dniu FIFy nie odwiedzi "trzęsienie ziemi", które spowoduje rewolucję w sędziowaniu, to udowodni to, że komuś na takich pomyłkach zależy. Meksykanie grali ambitnie, ale nieco podłamani. Kolejnego gola stracili kilka minut później, jednak do niego nie było już żadnych zastrzeżeń. Tym razem popisał się Gonzalo Highuain. Autor piewszego, wątpliwego gola, Carlos Tevez dodał do tego jednak kolejne trafienie, tym razem całkiem genialny strzał z daleka. Bramka - palce lizać. Meksykanie odpoiwedzieli bramkąw 71. minucie, po strzale Javiera Hernandeza, jednak strat odrobić im się nie udało. Tym samym w 1/4 finału, trafiąna siebie dwa zespoły, na korzyść których pomylili się sędziowie.


Argentina 1-0 Mexico

Simão | MySpace Video


Argentina 2-0 Mexico

Simão | MySpace Video


Argentina 3-0 Mexico

Simão | MySpace Video


Argentina 3-1 Mexico

Simão | MySpace Video

 

 

Ostatnie dni na afrykańskich boiskach to zakończenie fazy grupowej i rozpoczęcie 1/8 finału. Dni piłkarskich emocji, emocjonujących meczów i, niestety, sędziowskich skandali.

Brazylia i Portugalia nie miały wzajemnie pomysłu na pokonanie się, więc ich mecz zakończył się bezbramkowym remisem. Taki wynik daje awans obu tym drużynom. Ciekawiej prezentowało się spotkanie WKS z Koreą Północną, gdzie padły trzy gole dla Iworyjczyków. Jednak spotkanie tylko o pietruszkę, bo nie dawało żadnej drużynie awansu. Może gdyby WKS poprawiło wynik Portugalii w spotkaniu z KPn, byłoby już w 1/8. A tak pożegnało się z turniejem.Bramki zdobyli Yaya Toure, Romaric oraz Kalou.


North Korea 0-1 Ivory Coast

Simão | MySpace Video


North Korea 0-2 Ivory Coast

Simão | MySpace Video


North Korea 0-3 Ivory Coast

Simão | MySpace Video

Bezbramkowym remisem zakończyło się spotkanie Hondurasu ze Szwajcarią. Rzecz jasna, nie dało ono awansu żadnej z drużyn. Nie zawiedli jednak Hiszpanie i wygrali 2:1 ze świetnie prezentującym się Chile. Obie drużyny pozostają w grze. Gole dla Hiszpani zdobyli Villa i Iniesta, a chilijczycy odpoiwedzieli jednym trafieniem Rodrigo Milara.

Pierwszy mecz 1/8 finału rozegrał się pomiędzy Urugwajem a Koreą Południową. Pierwszego gola zdobył Suarez już w 9. minucie spotkania. Koreańczycy nie dali jednak za wygraną i w 68. minucie Lee Chung-Yong wyrównał na 1:1. Jednak dwanaście minut póxniej Suarez znów wkroczył do akcji i ustalił wynik spotkania na 2:1 dla Urugwaju. Tym samym, Urugwaj został pierwszym ćwierćfinalistą tego Mundialu.


Uruguay 1-0 South Korea

Simão | MySpace Video


Uruguay 1-1 South Korea

Simão | MySpace Video


Uruguay 2-1 South Korea

Simão | MySpace Video

Honoru Afryki dalej bronić będzie Ghana. Po emocjonującym spotkaniu, wygrała z USA w dogrywce. Pierwszy gol wpadł już w 6. minucie, dzieki trafieniu Boatenga. Piłkarze USA jednak nie ustali w boju i w 62. minucie Donovan skutecznie wykorzystał karnego. do końca regulaminowego czasu gry pozostał remis 1:1. Dogrywka przyniosła rozstrzygnięcie już w 93. minucie, kiedy to Gyan skutecznie pokonał bramkarza Amerykanów, Howarda. Piłkarze United States muszą się w smutku pożegnać z Mundialem, choć mogą być dumni ze swoich piłkarzy i występów.


USA 0-1 Ghana

Simão | MySpace Video


USA 1-1 Ghana

Simão | MySpace Video


USA 1-2 Ghana

Simão | MySpace Video

 

piątek, 25 czerwca 2010

Ten Mundial to na pewno Mundial wielu niespodzianek. Jak na razie udowadnia, że słowo "faworyt" na tych Mistrzostwach nie istnieje.

Po odpadnięciu jednego z finalistów poprzedniej imprezy, Francji, przyszła pora na Włochów. Jak dla mnie jest to nawet większa sensacja, niż odpadnięcie Francji - bo u Włochów takich afer nie było ani tak złej atmosfery w kadrze. Choć przewidywałem, że Włosi nie powtórzą wyczynu sprzed czterech lat, nie sądziłem że odpadną już w fazie grupowej. Ich kosztem awansowała Słowacja, co nalezy do "egzotyki" tego Mundialu. Bo szanse na awans miała także Nowa Zelandia, czyli kolejny słaby zespół. Może z wyjątkiem w miarę przyzwoitego Paragwaju, cała grupa F składała się ze słabych druzyn. I choć Słowacji gratuluję, sukcesów im nie wróżę. W 1/8 finału zagrają z Holandią lub Japonią, zespołami prezentującymi o wiele lepszy futbol. Dla porządku przypomnę jeszcze wyniki meczów: Włocy:Słowacja 2:3, Paragwaj:Nowa Zelandia: 0:0.


Slovakia 1-0 Italy

Ricardo | MySpace Video


Slovakia 2-0 Italy

Ricardo | MySpace Video


Italy eliminated

Ricardo | MySpace Video

Kamerun nie dał rady pokonać fantastycznej Holandii. Piłkarze Oranje wygrali 2:1, zdobywając tym komplet punktów w grupie. Co ważne, do gry wrócił już Arjen Robben, przysłużając się do zdobycia drugiej bramki. Pierwszą zdobył Robert van Persie, naotmiast drugą Klaas Jan-Huntelaar prz asyście Robbena. U Kameruńczyków nie zawiódł natomiast Samuel Eto'o, wykorzysując karnego. Holendrzy mogą być dumni ze swoich piłkarzy: jak dotąd na listę strzelców wpisali się jeszcze Dirk Kuyt i Wesley Sneijder. Dodając do tego Robbena, można być optymista, bo w reprezentacji Holandii ma kto strzelać. A w następnych fazach będzie najwazniejsze.


Cameroon 0-1 Netherlands

Ricardo | MySpace Video


Cameroon 1-1 Netherlands

Ricardo | MySpace Video


Cameroon 1-2 Netherlands

Simão | MySpace Video

O futbolu japońskim wiemy niewiele. W Europie nie śledzi się wyników spotkań tamtejszej ligi, raczej nie kojarzę też piłkarzy japońskich grających w Europie. Jednak Japończycy udowodnili, że potrafią się liczyć w światowym futbolu, pokonując 3:1 Danię. Oba zespoły grały o awans do 1/8 finału, jednak to Japonia udowodniła, że na to zasługuje. Tak więc, poza Koreą Południową, Azja będzie mieć jeszcze jednego Reprezentanta w następnej fazie turnieju. Powtarza się więc sytuacja z roku 2002, tyle że wówczas drużyny te były gospodarzami.

czwartek, 24 czerwca 2010

Sensacji nie było i wiemy już, że w 1/8 finału Europę będą reprezentować m.in. Niemcy i Anglia. Swojego Reprezentanta mieć bęłdzie też Afryka - jej honoru bronić będzie Ghana. A USA zareprezentuje Amerykę Północną.

Anglicy rozpoczęli marsz do finału. Rozpoczęli, bo dwa poprzednie mecze były chyba tylko przygotowaniami. Wielka szkoda, że wygrana była tylko jednobramkowa, bo okazji było mnóstwo. No i znów przełamać się nie mógł Wayne Rooney. Zrobił to jednak Jermain Defoe, powołany przez Fabio Capello w zastępstwie za Theo Walcotta. Wybór okazał się całkiem słuszny. Anglicy zgarniają trzy punkty i spychają Słoweńców za burtę. Na spółkę z Amerykanami.

Radość Słoweńców w dwie sekundy zamieniła się w rozpacz. W końcówce meczu gdy Anglicy wygrywali z nimi 1:0, a Amerykanie remisowali 0:0 z Algierią, wydawało się, że w takiej sytuacji nic bałkańskim piłkarzom nie odbierze awansu do 1/8 finału. I wtedy stał się cud: w 91. minucie, Landon Donovan zdobył naprawdę fantastycznego gola, dając USA prowadzenie. Dzięki temu soccer udowodnił swoją wyższosć nad footballem.


USA 1-0 Algeria

Simão | MySpace Video

Do 1/8 awansowali także Niemcy, pokonując 1:0 Ghanę. Niemcy koniecznie spotkanie musieli wygrać i to zrobili. Jednak taki układ wyników dał szansę również Ghanie na awans, bo swojej szansy nie wykorzystali Serbowie, przegrywając 2:1 z najsłabszą w grupie Australią. Taka jest piłka: jednego dnia można pokonać silne Niemcy, innego dnia przegrać ze słabym zespołem. Póki co, jeśli chodzi o Europę - bez sensacji, bez mniejszych krajów, które idą dalej w tym piłkarskim turnieju.


Ghana 0-1 Germany

Simão | MySpace Video

 

środa, 23 czerwca 2010

Wielka Argentyna, beznadziejna Francja, świetny Urugwaj i niezła Korea Południowa - tyle można powiedzieć po rozpoczęciu trzeciej, ostatniej kolejki fazy grupowej tych Mistrzostw. Odnośnie dwóch pierwszych grup wiemy już wszystko.

Jak przewidywałem, Francja powtórzyła wyczyn z 2002 roku, nie wychodząc ze swojej grupy. Francuzi nie wygrali żadnego meczu, strzelili tylko jednego gola, dodatkowo są ze sobą mocno skonfliktowani wewnątrz drużyny. Trener Laurent Blanc, który będzie następcą Domenecha będzie mieć trudne zadanie, żeby na nowo poskładać drużynę. Wczoraj Francuzi przegrali w kiepskim stylu 2:1 z drużyną RPA. Ten wynik żademu zespołowi nie dał awansu, ale przynajmniej gospodarze z turniejem pozegnali się z klasą i honorem.

Mecz Meksyku z Urugwajem nie był spotkaniem "na remis", czego sie niektórzy obawiali. Suarez zdobył gola dla Urugwaju w 33. minucie, czym dał trzy punkty południowoamerykańskiemu zespołowi. Obie drużyny awansowały, choć to Meksyk ma trudniejsze zadanie, bowiem w 1/8 finału zagra z Argentyną.

Honoru Azji w 1/8 finału bronić będzie Korea Południowa, która awansowała dzięki remisowi 2:2 z Nigerią. Początek meczu był podobny do poprzedniego spotkania Nigerii - z Grecją, gdzie jako pierwszy strzelił Kalu Uche, a potem nadeszła katastrofa dla drużyny z Afryki. Tym razem tez tak było - w 38. minucie Lee Yung-Soo wyrównał na 1:1, a w 49. Park Chu-Young dał Koreańczykom prowadzenie. W 69. minucie Yakubu Ayeigbeni wykorzystał rzut karny, dzięki czemu Nigeria wyrównała i wywalczyła jeden punkt. Jednak afrykańskiej drużynie nic to nie dało i pozegnać się musiała z Mundialem.

Ambitnie walczący Grecy nie mieli szans na pokonanie Argentyny. Mimo, że przez 77. minut ich defensywa spisywała się bez zarzutu, w tejże minucie nadeszła katastrofa - Demichelis pokonał świetnie dysponowanego bramkarza Grecji, dając prowadzenie "albi-celestes". Kolejna bramka wpadła w 89. minucie, kiedy to Martin Palermo ustalił wynik spotkania na 2:0. Drużyna Diego Maradony odnosi sukces, jakim jest awans do 1/8 finału. Choć dużych szans Argentynie nie dawałem na zwojowanie tego turnieju, zespół jednak świetnie sobie radzi. Jednak do końca bez racji nie jestem - koncepcja Maradony, który z Messiego chciał zrobić lokomotywę Reprezentacji zawodzi, zaś Messi bramek nie strzela. Strzelają natomiast inni.

sobota, 19 czerwca 2010

Ostatnie trzy dni, to zakończenie pierwszej fazy meczów grupowych i rozpoczęcie drugiej. Oraz kilka niemałych niespodzianek.

W grupie H, Chile pokonało zespół Hondurasu. W tym przypadku niespodzianki nie było - Chilijczycy, faworyci spotkania nei zawiedli i wygrali 1:0. Bramkę na wagę trzech punktów zdobył Jean Beausejeour. Niestety, żadnego gola nie zdobył Boniek Garcia, piłkarz reprezentacji Hondurasu.

Prawdziwą sensacją był mecz Szwajcarii z Hiszpanią. Murowani faworyci, nie tylko do zwycięstwa spotkania, ale też typowani na Mistrzów Świata, Hiszpanie, ulegli 0:1 reprezentacji Szwajcarii! Mimo wielu akcji pod polem karnym Helwetów i oddawanych strzałów na bramkę, żaden z nich nie okazał się celny! Zaś Szwajcarzy, grający defensywnie i nastawieni na grę z kontry, wykorzystali sytuację i Strzelcem bramki w 52. minucie był Gelson Fernandes. Gratuluję Szwajcarom osmieszenia nie tylko pewniackiej Hiszpanii, ale przede wszystkim Reprezentacji Polski, która uległa Hiszpanom 0:6. Jak widać, nawet z najsilniejszymi można wygrywać.

Druga kolejka fazy grupowej rozpoczęła się od meczu RPA z Urugwajem. Choć statystyki podają, że jak dotąd zawsze gospodarz turnieju wychodził z grupy, to jednak szanse RPA są na to obecnie minimalne. Wszystko przez przegraną gospodarzy 3:0 z Urugwajczykami. Zespół z Ameryki Południowej prowadził od 24. minuty, po strzale Diego Forlana. Ten sam Diego w 80. minucie spotkania skutecznie wyegzekwował karnego, zaś w doliczonym czasie gry Alvaro Pereira ustalił wynik na 3:0. W trakcie meczu z powodu czerwonej kartki, boisko musiał opuścić bramkarz gospodarzy - Itumeleng Khune.

Francuzi faworytami Mundialu raczej nie byli, ale teraz mogą mieć problem nawet z wyjściem z grupy. Tricolores nie tylko nie potrafili pokonać Meksyku, ale też z nimi przegrali! Meksyk wygrał 2:0 dzięki strzałom Javiera Hernandeza w 64. minucie oraz Cuauhtémoca Blanco w 79. (z karnego). Pojedynek Francji z RPA będzie więc dramatyczną grą o wyjście z grupy.

Argentyna wzniosła się na wyżyny futbolu, wygrywając 4:1 z Koreą Południową. Wynik otworzył Park Chu-Young, który po niefortunnej interwencji, strzelił samobójcze trafienie w 16. minucie. Kolejne trzy bramki to już popis Gonzalo Higuaina, który skompletował hat-tricka dzięki strzałom w 33., 76. i 80. minucie. Honorowy strzał dla Korei zdobył Lee Chung-Yong w doliczonym czasie pierwszej połowy.

Swoją niemoc przełamali Grecy. Udało im się pokonać Nigerię 2:1, choć jako pierwsi, bramkę zdobyli Nigeryjczycy, a konkretnie - Kalu Uche w 16. minucie spotkania. Jednak Grecy wzięli się w garść i by pozostać w turnieju, zaczęli strzelać bramki. W 44. minucie wyrównał Dimitris Salpingidis, a w 71. prowadzenie Grekom dał Vasilis Torosidis.

Dobre wrażenie, jaki wywarli Niemcy po spotkaniu z Australią, zostało częściowo starte przez mecz z Serbią. To kolejna sensacja tych Mistrzostw. Piłkarze niemieccy ulegli 0:1 drużynie Serbii, a zawiodła tu głównie skuteczność. Karnego nie wykorzystał Podolski, do bramki Serbów też nikt trafić nie mógł, a co gorsza, Miroslav Klose dostał czerwoną kartkę. W 38. minucie gola zdobył Milan Jovanović, który to dał Serbii prowadzenie już do końca spotkania.

Ambitnym spotkaniem był z pewnością mecz Słowenii z USA. Pierwsza połowa należała do Słoweńców, którzy strzelili dwie bramki w 13. i 42. minucie. Jednak w drugiej połowie Amerykanie wzięli się w garść i szybko odrobili straty. Mogli nawet wygrać, lecz niestety, sędzia nie zaliczył prawidłowego gola na 3:2.

Dla mnie największym rozczarowaniem jest remis 0:0 Anglii z Algierią. Liczyłem na Anglików, na to że pokażą klasę i wykorzystają maksymalnie potencjał jaki w nich drzemie. A tu nic. Ani jednej bramki - choc okazji było sporo. Na szczęście nie było takze głupich wpadek bramkarskich. Jednak rozgoryczenie czuję - i to duże.

wtorek, 15 czerwca 2010

Dwa ostatnie dni to duzo zamieszania, dużo zawodu ze strony faworytów, a goli... tak sobie. Szybciutko więc przypomnę sześć ostatnich meczów.

Jako pierwsi grali Holendrzy z Duńczykami. Cóż można rzec - niezliczona ilość podań, w pierwszej połowie niemoc Oranje, a druga połowa rozpoczęta duńską "bombą". Bombą skierowaną w samych siebie - bo mogliśmy oglądać pierwszego samobója tych Mistrzostw. W pierwszej minucie drugiej połowy Simon Poulsen tak pechowo chciał wybić piłkę ze swojego pola karnego, że trafiła w plecy kadrowego kolegi, Daniela Aggera i wpadła do bramki. Holendrzy mogli się tylko cieszyć. Ale do zwyciestwa dołozyli też swoją cegiełkę, w postaci drugiej bramki. W 85. minucie na 2:0 podwyższył Dirk Kuyt.

Czy sensacją można nazwać wygraną Japonii z Kamerunem? Trudno powiedzieć. Japończycy mają skład złożony raczej z zawodników swojej ligi, więc Europejczycy zbyt wiele o nich nie wiedzą i ciężko powiedzieć jacy są w porównaniu do piłkarzy europejskich. Z kolei Kamerun ma piłkarzy w mocnych, europejskich ligach (m.in. Samuel Eto'o), stąd są bardziej przewidywalni. Lecz wczorajszy mecz pokazał, że ci, którzy są niewiadomą też mogą wygrać. I wygrali. Japonia pokonała Kamerun 1:0 po strzale Matsui w 39. minucie.

Remis Paragwaju z Włochami - Mistrzami Świata, także pachniał sensacją. Głównie dlatego, że podopieczni Lippiego przegrywali 0:1 od 39. minuty, po strzale Antolina Alcaraza. Do wyrównania potrzebowali 24. minut, kiedy to Danielle de Rossi pokonał Justo Villara. O ile Paragwajczyków remis cieszy, o tyle Włosi są zawiedzeni. Inna sprawa, że poza mieszkańcami Italii, na wygraną Włochów w tym Mundialu nie liczy nikt.

Słowacy byli bardzo blisko wygranej w meczu z Nową Zelandią. Od 50. minuty prowadzili po strzale Roberta Vitteka, lecz pewni zwycięstwa w 3 minucie doliczonego czasu gry, stracili bramkę. Jana Muchę pokonał Winston Reid. Brak zwycięstwa jednak komplikuje sprawę obu drużynom, bo aby wyjść z grupy, będą musiały pokonać - bądź co bądź - silniejsze od nich Włochy lub Paragwaj.

Link: New Zealand 0-1 Slovakia

 

 

Link: New Zealand 1-1 Slovakia

 

 

Faworytem wyjścia z grupy śmierci - grupy G, jest Brazylia, ale o tym za chwilę. Poza nią awansować mogą, jak na razie, trzy inne drużyny. Wybrzeże Kości Słoniowej nie pokonało Portugalii i spotkanie zakończyło się bezbramkowym remisem. Bohaterem meczu nie stał się ani Cristiano Ronaldo, ani Didier Drogba - chociaż ten prędzej, bo za samo wejście na boisko został nagrodzony owacjami. Goli nie było, punkt tylko jeden i szczęścia poszukać trzeba w meczach z Brazylią lub Koreą Północną.

O Koreańczykach możnaby powiedzieć "niespodzianka". Nie dali sobie strzelić bramki przez 55. minut meczu, grajac z lepszą i wyżej notowaną Brazylią. Co ja mówię - 105. drużyna gra przeciwko 1.! Trzeba jednak pamiętać, że KPn nie miała jak w ostatnich latach wykazać się w grze, więc miejsce nie musi być miarodajne. U Koreańczyków trzeba pochwalić defensywę, bo sytuacji strzeleckich mieli mało. Jedną z nich wykorzystali - gdy było już jasne, że przegrają ten mecz. Bo Canarinhos po golach Maicona w 55. minucie oraz Elano w 72. prowadzili 2:0. Podkreślam jednak: Korea Północna rywalem była wymagającym i bardzo utrudniającym grę.

 
1 , 2