Z pierwszej piłki
Blog > Komentarze do wpisu

Minął weekend - podsumowanie

Ludzie chcą krwi, więc krew dostaną – można było pomyśleć przed 13. kolejką Ekstraklasy i zastanawiać się, dla którego trenera okaże się pechowa. Odszedł wprawdzie Michał Probierz z ŁKSu, ale on odchodził raczej w glorii chwały. Oczywiście nie była to taka chwała, że wszyscy go nosiliby na rękach – chyba jeszcze nigdy nie miał tylu wrogów w całej Łodzi, co od minionego czwartku czy piątku. Ale jednak swoje w ŁKSie zrobił, wywindował drużynę w górę tabeli, zdobył 13 spośród dotychczasowych 14 punktów tego zespołu i mógł sobie spieprzać z Łodzi do Salonik.

 

Ale do rzeczy: mozna się było zastanawiać, czy w świetle fatalnych wyników wyleci Tomasz Kafarski z Lechii, czy Adam Nawałka z Zabrza, a tu niespodzianka: poleciała głowa Roberta Maaskanta. Owszem, wyniki Wisły też były kiepskie, ale jednak trener, jakby nie patrzeć zdobył z tą drużyną Mistrzostwo Polski i trzeba mu oddać – przełamał roczny kryzys. Teraz wszystko wróciło do punktu wyjścia i nawet wstydliwa porażka z Cracovią przypomina trochę tę sprzed dwóch lat. Wtedy Wisłę prowadził Maciej Skorża, który od momentu przegranej z Levadią, po której wszystko się posypało, siedział na gorącym krześle. Utrzymał się jednak do wiosny, co Maaskantowi się nie udało. On też miał swoją „Levadię” - przegraną z APOELem. Choć ostatnio Biała Gwiazda w fazie grupowej europejskich rozgrywek grała pięć lat temu, teraz odczytane to zostało jako porazka – Liga Mistrzów była na wyciągnięcie ręki, a Liga Europy – cóż, to zawsze rozczarowanie.

 

Wyniki w LE są dotychczas żenujące, więc można by było wymagać chociaż lepszej postawy w lidze. Trudno jednak o optymizm, gdy z Podbeskidziem i Cracovią się przegrywa, a wynik z ŁKSem musi ratować sędzia. Wisła przedłużyła Cracovii szansę na ligowy byt, bo teraz Pasy niebezpiecznie zbliżyły się do przedostatniego Zagłębia Lubin i dzieli je od niego zaledwie jeden punkt. Wisła nie wypełniła swego obowiązku i choć starała się i atakowała raz za razem, nie udało się jej pokonać defensywy Cracovii. Gdyby się udało, byłaby wiceliderem, a tak musi się zadowolić dopiero szóstym miejscem w tabeli. Do pierwszego Śląska traci już siedem punktów i odrobić straty będzie dosyć trudno.

 

Zmiany trenerów to w ostatniej kolejce w ogóle ciekawy temat. Debiutowało dwóch i solidarnie zebrali solidny łomot. Tomasz Wieszczycki zdecydował się poprowadzić ŁKS w meczu z Ruchem Chorzów i szybko okazało się, że zdolności trenerskie ma porównywalne z Janem Tomaszewskim. ŁKS wrócił do formy z początku sezonu i przegrał u siebie z Chorzowianami 0:4. To może być zwiastun nowej serii, bo na następcę awaryjnego szkoleniowca wybrano Ryszarda Tarasiewicza, znanego z tego, że został zwolniony ze Śląska, gdy zajmował 15 miejsce w tabeli z piłkarzami, których chwilę później Orest Lenczyk doprowadził do wicemistrzostwa. Tak czy inaczej – kondolencje kibicom ŁKSu w związku z odejściem Michała Probierza już można składać. Ruch się natomiast cieszy, bo w tabeli jest trzeci, czym udowadnia, że mozna mieć na koncie pięć porażek i nadal być w czołówce.

 

Drugim debiutantem był Pavol Hapal, ale ten nie debiutował tak całkowicie – wręcz przeciwnie, miał na koncie wcześniej jakieś sukcesy, w przeciwieństwie do Wieszczyckiego. Na niewiele się one jednak zdały, bo Zagłębie Lubin poległo sromotnie ze Śląskiem Wrocław aż 1:5. Piątą bramkę wbił sam Bojan Isajlović, który chyba też chciał dołozyć coś od siebie do wyniku, a swojak to zawsze pamiętne wydarzenie. Dla Śląska strzelali w zasadzie ci, co powinni – Diaz, Celeban, Voskamp czy Ćwielong. Do tej wyliczanki brakuje jeszcze Mili i Soboty, ale już taki Przemysław Kaźmierczak, który dopiero co wrócił po kontuzji, zdążył zanotować asystę. Śląsk jest obecnie pierwszy w tabeli, wyprzedza drugą Legię o pięć punktów i coraz bardziej odjeżdża rywalom, ale przed nim teraz trudne mecze: wyjazd z Jagą oraz gra u siebie z Wisłą. Wiele się jeszcze może zmienić.

 

Skoro już o czołówce mowa, to wysoko, bo na czwartą pozycję awansowała Polonia Warszawa pokonując Lecha Poznań. Zwycięstwo 1:0 zapewnił w 90. minucie Edgar Cani. Teraz na siebie musi uważać trener Jose Mari Bakero, bowiem i w jego przypadku, podobnie jak u Maaskanta, może się wyczerpać cierpliwość władz klubu. Lech jest dopiero piąty, a może być gorzej – w meczu z Polonią Kolejorz stracił Artjoma Rudniewa, który ostatnio i tak się zaciął. Teraz kontuzja spowoduje, że nie zagra do końca roku, choć paradoksalnie może to się Lechowi opłacić – może zimą jeszcze nikt go nie wykupi. Ponieważ terminarz Lecha to mecze z Podbeskidziem, Widzewem i ŁKSem, to może się okazać, że jeszcze nie wszystko stracone i uda się powrócić do batalii o majstra.

 

Bliżej tego celu jest jednak Legia, bo w tabeli jest druga. Gdyby nie straciła punktów w bezbramkowym meczu z Jagiellonią, traciłaby do Śląska tylko trzy punkty, a biorąc pod uwagę, że rozegrała jeden mecz mniej, byłyby szanse na dogonienie podopiecznych trenera Oresta Lenczyka w tabeli. Tak się jednak nie stało i trzeba nadrabiać. Maciej Skorża może jednak ten sezon zaliczyć do udanych, bo nie dość, że Legii żre w Lidze Europy, to jeszcze nieźle radzi sobie w Ekstraklasie. Duża w tym zasługa młodzieży oraz duetu Radović – Ljuboja, a także bramkarza, Dusana Kuciaka. Na dobrą sprawę, Legia obecnie ma dream-team, o jaki w naszej lidze trudno. Jagiellonia z kolei bieduje i zajmuje ósmą pozycję w tabeli. Coraz bardziej grzęźnie w środku klasyfikacji i szanse na tak dobry rezultat jak rok temu są mizerne.

 

W pozostałych meczach Lechia Gdańsk bezbramkowo zremisowała z Widzewem Łódź, mecz Korony Kielce z GKSem Bełchatów zakończył się wynikiem 2:2, zaś Górnik Zabrze zremisował 1:1 z Podbeskidziem Bielsko-Biała.



poniedziałek, 07 listopada 2011, wankuwer

Polecane wpisy

  • Minął weekend - podsumowanie

     Krajobraz po rundzie jesiennej wygląda intrygująco i chyba mało kto mógłby go przewidzieć na początku sezonu. Śląsk liderem, Legia druga, na tr

  • Minął weekend - podsumowanie

    Po dwóch tygodniach przerwy, spowodowanych meczami reprezentacji, powróciła Ekstraklasa. 14. kolejka rozczarowań i niespodzianek raczej nie przyniosła - przecie

  • Minął weekend - podsumowanie

    12. kolejka Ekstraklasy minęła bez większych sensacji i fajerwerków, bez skandalicznych błędów sedziowskich czy zapierających dech w piersiach meczów. Bramek te