Z pierwszej piłki
Blog > Komentarze do wpisu

Minął weekend - podsumowanie



Krajobraz po rundzie jesiennej wygląda intrygująco i chyba mało kto mógłby go przewidzieć na początku sezonu. Śląsk liderem, Legia druga, na trzecim miejscu Ruch, zaś Wisły i Lecha próżno szukać na podium. Walka o utrzymanie coraz mniej klarowna bowiem wielkich outsiderów nie ma – ostatnia Cracovia traci do przedostatniego Zagłębia zaledwie punkt, zaś do 13. Bełchatowa tylko trzy.

Nieźle weekend zaczęłą Polonia Warszawa – wygrała 2:1, po dwóch bramkach Edgara Caniego i obecnie zajmuje czwartą pozycję w tabeli, choć mecz był dla Czarnych Koszul był bardzo nerwowy – już w 3. minucie Poloniści stracili bramkę. Mogło dojść do sensacji, bo Podbeskidzie, z którym walczyli już utarło w tym sezonie nosa i Wiśle i Legii na ich stadionach. Przez blisko 70. minut prowadziło też z Polonią, ale że Poloniści na własnym obiekcie są niepokonani, ta sztuka im się nie udała. Ponieważ dwa najbliższe mecze Czarnych Koszul odbędą się na wyjazdach, toteż może się okazać, że to ostatnie ich zwycięstwo w tym roku.

Mistrzem jesieni pozostaje Śląsk Wrocław, choć nie zdołał pokonać u siebie Wisły Kraków. Żeby wyrazić rozczarowanie, jakie zgotowali podopieczni Oresta Lenczyka w tym spotkaniu, wystarczy wspomnieć, że przegrali z Wisłą (!), po bramce z rzutu karnego (!!), którą zdobył Rafał Boguski (!!!!!). Czyli nędza, choć pamiętajmy, że był to mecz przyjaźni, a że Wiśle są punkty bardzo potrzebne... W każdym razie, styl Białej Gwiazdy był już nieco lepszy niż w poprzednich spotkaniach, zaś Śląska – znacznie gorszy. No i tak się jakoś stało, że z meczu na remis, wyszła wygrana Wisły i chyba faktycznie potrzebny będzie nowy trener, jeśli Biała Gwiazda chce walczyć o mistrzostwo – bo z całym szacunkiem dla Kazimierza Moskala, ale w grze Wisły trzeba zmienić dużo.

ŁKS zmarnował wybitną szansę na trzy punkty – po golu Antoniego Łukasiewicza prowadził i może nawet wygrałby spotkanie z Jagiellonią, gdyby nie niepotrzebny karny. Tym samym ŁKS nadal 14. w tabeli, Tarasiewicz wciąż bez zwycięstwa ze swoją nową drużyną, a Jaga – bez zwycięstwa na wyjeździe. Czesław Michniewicz cudów nie czyni i 10. w tej chwili Jagę zdołał wyprzedzić nawet Górnik Zabrze. W tej chwili jest oczywiste, że Białostoczanie nie powalczą o puchary i ogólnie ten sezon nie będzie tak udany, jak zeszły, jednak w drugiej rundzie może się okazać, że Jaga nie powalczy nawet o środek tabeli, a wręcz o utrzymanie. Z taką grą – na pewno. Pod tym względem jest jej na pewno po drodze z ŁKSem.

Bliższy utrzymanie jest Górnik, który w niezłym stylu rozgromił Zagłębie Lubin – aż 4:1. Generalnie, odkąd w Lubinie nastąpiła zmiana trenera, Miedziowi zbierają mocne baty – najpierw 1:5 ze Śląskiem, potem chwila oddechu i zwycięstwo 1:0 z Polonią, a później przegrana 0:3 z Legią i teraz z Górnikiem. Goli nie brakuje, tylko chyba nie tak wyobrażali sobie to włodarze miedziowego klubu. Zabrzanie kontynuują niezłą passę, bo po wygranej z Wisłą, potwierdzili, że nie był to przypadek. Rozstrzelał się też Prejouce Nakoulma, który w spotkaniu zdobył dwa gole, czyli w łącznej klasyfikacji ma ich na koncie już sześć. Przebywający w Polsce już od sześciu lat młody napastnik rozgrywa chyba najlepszy sezon w karierze, bo choć bywały już takie, gdy strzelał więcej goli, to jeszcze nigdy aż tyle na poziomie Ekstraklasy.

Legia Warszawa miała szansę, by zająć pierwsze miejsce w tabeli, ale znowu nie była w stanie stanąć na wysokości zadania. Oczywiście, cały sezon dotychczas rozgrywa imponujący, ale co z tego, skoro zaniemogła w naprawdę ważnych momentach? W sobotę przegrała z Koroną Kielce, dla której było to przełamanie po kilku meczach posuchy i która znacząco podniosła się w tabeli, zbliżając się do Wisły i Lecha. Do końca roku, Legia rozegra jeszcze dwa proste spotkania – z Zagłębiem i Cracovią, po których całkiem mozliwe jest wskoczenie na pierwszą pozycję w tabeli, choć aby to się stało, musiałby skapitulować Śląsk. Jak mówi piłkarskie powiedzenie, niewykorzystane okazje się mszczą i drugi taki zbieg okoliczności może się nie powtórzyć.

Cracovia pokonała na własnym stadionie GKS Bełchatów i zbliżyła się do przedostatniego Zagłębia na niebezpieczną odległość – zaledwie jednego punktu. Biorąc pod uwagę nieporadność Lubinian, istnieje spora szansa, że już za tydzień Pasy przeskoczą w tabeli Miedziowych i walka o utrzymanie nabierze rumieńców. Cracovia miała w niedzielę jednak dużo szczęścia, choć i pecha – wygrała 2:1 z GKSem, jednak to piłkarze Pasów strzelili wszystkie trzy bramki, lecz ostatnią, decydującą o wygranej, dopiero w samej końcówce meczu. W tabeli, sytuacja obydwu zespołów, ciągle jest jednak nie do pozazdroszczenia.

Zazdrościć nie można też trenerowi Bakero – jego notowania słabną i nie jest pewne, czy w ogóle dotrzyma on kolejnego meczu. Lech Poznań przegrał kolejne spotkanie w tym sezonie, tym razem u siebie i znów bez strzelonej bramki. Kolejorz zajmuje dopiero siódme miejsce w tabeli i jedynym pocieszeniem jest fakt, że najbliższe dwa mecze zagra ze słabymi drużynami – ŁKSem i Zagłębiem. Nie zmienia to jednak faktu, że łódzki Widzew miał pokonać obowiązkowo, a się to nie udało. Drużyna Rafała Mroczkowskiego zdołała skutecznie zagrać i wywieźć z Bułgarskiej trzy punkty, dzięki czemu zrównała się w tabeli z Kolejorzem. Jose Mari Bakero na chłodną polską zimę może się już chyba ewakuować do Hiszpanii, bo agonia Lecha to w dużej mierze jego wina i zapewne poniesie za to konsekwencje.

W ostatnim meczu kolejki, zwycięstwo u siebie odnotowała Lechia Gdańsk, która po samobójczym strzale Piotra Stawarczyka wygrała 1:0 z Ruchem Chorzów. Choć Gdańszczanie inkasują kolejne trzy punkty (pierwsze pod wodzą Rafała Ulatowskiego), to jednak wypadają w klasyfikacji nędznie. W tabeli są co prawda, na bezpiecznej, 11. pozycji, ale pod względem strzelonych bramek plasują się na samym końcu – zaledwie siedem goli z czego jeden samobójczy, to dobrze Lechii nie wróży. Pytanie jednak, kto miałby te gole strzelać, bo na dzień dzisiejszy w Gdańsku gra sam piłkarski szrot. Podobno zakupem Lechii zainteresowany jest sam Józef Wojciechowski, co byłoby jednak spadkiem z deszczu pod rynnę – piłkarze Polonii przynajmniej raz na jakiś czas strzelają (wyjątkiem jest tu oczywiście Daniel Sikorski).



poniedziałek, 28 listopada 2011, wankuwer

Polecane wpisy

  • Minął weekend - podsumowanie

    Ludzie chcą krwi, więc krew dostaną – można było pomyśleć przed 13. kolejką Ekstraklasy i zastanawiać się, dla którego trenera okaże się pechowa. Odszedł

  • Minął weekend - podsumowanie

    12. kolejka Ekstraklasy minęła bez większych sensacji i fajerwerków, bez skandalicznych błędów sedziowskich czy zapierających dech w piersiach meczów. Bramek te

  • Minął weekend - podsumowanie

    11. kolejka Ekstraklasy dobiegła już końca i dość znacząco zmienił się układ tabeli. Rewelacje sezonu ugrzęzły gdzieś w ligowej szarzyźnie, a na szczyt wypłynęl