Z pierwszej piłki
Blog > Komentarze do wpisu

Minął weekend - podsumowanie

12. kolejka Ekstraklasy minęła bez większych sensacji i fajerwerków, bez skandalicznych błędów sedziowskich czy zapierających dech w piersiach meczów. Bramek też wiele nie padło, a i większych przemeblowań w tabeli nie ma.

Pewnego rodzaju niespodzianką może być wygrana 2:0 Górnika Zabrze z Jagiellonią Białystok, ale jeśli sobie przypomnimy, że nawet Cracovia ma więcej wygranych na wyjeździe, niż Jaga, w tym sezonie, to jakoś niezwykle to się nie prezentuje. Górnik wygrał pierwszy raz od końca sierpnia, czyli piątej kolejki i zajmuje obecnie jedenaste miejsce w tabeli. Kiepsko, jak na klub z takimi tradycjami, ale obecna sytuacja na wiele Zabrzanom nie pozwala. Jaga grzęźnie w środku tabeli, a fakt że najbliższe dwa mecze zagra u siebie wcale nie musi działać na jej korzyśc - zagra bowiem z Legią i Sląskiem, a więc tuzami ligi. Drużyna, która w zeszłym sezonie walczyła o puchary, spisuje się teraz znacznie poniżej oczekiwań. Mówi się o tym, że ten klub ma wzmocnić grający obecnie w Widzewie Dżalamidze, ale to nie musi być taki znowu super transfer - w końcu młody Gruzin w Widzewie czasem błysnie, a przez większość czasu szczególnie się nie wyróżnia.

Na fotelu lidera wygodnie rozsiada się Śląsk Wrocław, który będzie zajmował pierwsze miejsce jeszcze co najmniej do 14. kolejki. Ma trzy punkty przewagi nad drugą w tabeli Legią, a meczem otwarcia nowej areny na Euro 2012 umocnił się na pozycji lidera. Wygrał skromnie, bo tylko 1:0 ze słabiutką Lechią Gdańsk, zaś bramkę na wagę zwycięstwa strzelił Johan Voskamp. Trener Orest Lenczyk może się czuć zadowolony, czego nie można powiedzieć o Tomaszu Kafarskim. Lechia, z pięcioma porażkami na koncie i zaledwie sześcioma strzelonymi bramkami, zajmuje 12. miejsce i o swoją przyszłośc poważnie powinien się obawiać trener Tomasz Kafarski, zwłaszcza, że w perspektywie szykują się trudne mecze z Legią, Ruchem i Polonią.

GKS Bełchatów odniósł w tym sezonie już trzecie zwycięstwo, co było o tyle łatwe, że grał z Zagłębiem Lubin. Tym samym, Bełchatowianie tymczasowo opuścili strefę spadkową, spychając w nią Miedziowych. W Lubinie doszło zatem do konkretnych posunięć i Jana Urbana, kiepskiego w roli szkoleniowca lubinian, zastąpił słowacki trener Pavel Hapal. Hapal prowadził kiedyś MKS Żylinę i doszedł z nią do fazy grupowej Ligi Mistrzów, więc jest szansa, że przynajmniej część jego umiejętności przyda się, by uratować w tym sezonie Zagłębie. Przed Bełchatowem kilka meczów w zasięgu zdobycia punktów, bo z rywalami na porównywalnym poziomie, więc przy pewnej dozie szczęścia, może się udać zgarnąć większość stawki i wywalczyć spokojną zimę.

Trochę uspokoiła się sytuacja w Widzewie, gdzie po trzech porażkach było już naprawdę ciężko. Punkty, jednak przywiozła Cracovia, która w lidze dotychczas zajmuje się głównie rozdawaniem oczek. Obie drużyny walczą póki co o utrzymanie, ale z lepszym skutkiem robi to Widzew – ma już 17 punktów i piastuje miejsce w środku tabeli, natomiast Cracovia po staremu – jest już ostatnia i przynajmniej jeszcze dwie kolejki tak pozostanie – do przedostatniej drużyny traci bowiem cztery punkty, więc hipotetyczne zwycięstwo za tydzień (a szykuje się trudny mecz z Wisłą) nadal nie zmieni jej położenia. Łodzianie natomiast mają szansę piąć się w górę tabeli, gdyż najbliższe dwa mecze zagrają z przeciwnikami całkiem do ogrania – Lechią i Koroną. Ponieważ do spokojnego utrzymania potrzebują jeszcze czterech zwycięstw, bedą mieli szansę wykonać częśc tego planu już w najbliższym czasie.

 

Trochę bardziej będą musieli się postarać piłkarze Podbeskidzia, ale i oni pokazują, że są w stanie rywalizować z najlepszymi. Zawodnicy z Bielska w tym sezonie zdobyli już stadion na Łazienkowskiej, a w ostatnią sobotę także ten na Reymonta. Pokonali i ośmieszyli Wisłę, wygrywając 1:0, choć tak beznadziejnie grającej Białej Gwiazdy dawno nie oglądaliśmy. Swój niefart Wisła zawdzięcza też temu, że tym razem sędzia nie pomógł – a gdyby nawet chciał, to z trudem dałby radę odwalić jakiś numer, bo piłkarze Wisły przeszli obok meczu. Może to i lepiej, że trzy punkty zgarnęło żądne walki i krwi Podbeskidzie, niż zblazowana Wisła, bo bieslką drużynę może to przybliżyć do utrzymania, zaś przybliżenie Wisły do kolejnego mistrzostwa to najprostsza droga do kolejnej kompromitacji w Europie.

 

Korona Kielce odniosła kolejną porażkę z rzędu, tym razem z ŁKSem. Obie drużyny deklarują walkę o utrzymanie, choć na początku sezonu były to dwie, jakże odmienne sytuacje – Korona przez pewien czas liderowała i liczyła serię meczów bez przegranej, zaś ŁKS był najgorszą drużyną z fatalnym bilansem bramkowym. Teraz ŁKS powoli, bo powoli, ale za to ambitnie, pnie się w górę ligowej tabeli, a wygrana wyjazdowa z Koroną 2:0 tylko go do celu, jakim jest pozostanie w Ekstraklasie przybliża. Tytaniczna praca Michała Probierza procentuje i na najbliższe trzy spotkania Łódzki Klub Sportowy może patrzeć z umiarkowanym optymizmem – zagra u siebie z Ruchem i Jagiellonią, oraz na wyjeździe z Bełchatowem – stąd też szansa na korzystne rezulataty. Do umownej granicy utrzymania potrzeba mu bowiem około 16 punktów i osiągnięcie tego jest całkiem możliwe.

 

Hitem kolejki miał być mecz Lecha Poznań z Legią Warszawa i choć emocji nie brakowało, to żadne bramki nie padły. Lech kontrolował spotkanie, stwarzał sytuacje i niestety, nie mógł niczego ustrzelić. Remis na pewno nie zadowala podopiecznych Jose Mari Bakero, bo szansa na prześcignięcie Legii i wskoczenie na drugie miejsce była spora. Wprawdzie najbliższe tygodnie będą dla Lecha stały pod znakiem gry z niezbyt wymagającymi przeciwnikami, jednak pokonanie Legii w prestiżowym spotkaniu na pewno podniosłoby morale Kolejorza. Legia zaprezentowała się nieco słabiej, ale grunt, że nie straciła punktu, o wywalczenie którego łatwo nie było. Wciąż jest bowiem wiceliderem z jednym rozegranym meczem mniej.

 

Ostatnim meczem 12. kolejki było starcie Polonii Warszawa z Ruchem Chorzów i tym razem górą okazały się Czarne Koszule. Jest to o tyle ważne, że wygrały one na wyjeździe swoje pierwsze spotkanie w tym sezonie, a jedyną bramkę zdobył Pavol Sultes, który wreszcie się do czegoś przydał. Niebiescy musieli znieść gorzki smak porażki, gorzki tym bardziej, że gdyby wygrali, to wskoczyliby na podium. Poloniści do podium mają wprawdzie dłuższą drogę, ale jeśli za tydzień wygrają z Lechem, to powinni spokojnie uplasować się w okolicy trzeciego miejsca.



poniedziałek, 31 października 2011, wankuwer

Polecane wpisy

  • Minął weekend - podsumowanie

     Krajobraz po rundzie jesiennej wygląda intrygująco i chyba mało kto mógłby go przewidzieć na początku sezonu. Śląsk liderem, Legia druga, na tr

  • Minął weekend - podsumowanie

    Po dwóch tygodniach przerwy, spowodowanych meczami reprezentacji, powróciła Ekstraklasa. 14. kolejka rozczarowań i niespodzianek raczej nie przyniosła - przecie

  • Minął weekend - podsumowanie

    Ludzie chcą krwi, więc krew dostaną – można było pomyśleć przed 13. kolejką Ekstraklasy i zastanawiać się, dla którego trenera okaże się pechowa. Odszedł