Z pierwszej piłki
Blog > Komentarze do wpisu

Minął weekend - podsumowanie

10.kolejka Ekstraklasy upłynęła nam pod znakiem emocji, niestety nie tych czysto piłkarskich, a tych bardziej  przyziemnych – sędziowskich pomyłek. Stężenie ich w ciągu ostatniego weekendu było wręcz zatrważające.


Pierwszy błąd miał miejsce już w pierwszym meczu, gdy sędzia Raczkowski podyktował kontrowersyjny rzut karny w meczu Podbeskidzia Bielsko-Białą z Cracovią. Dzięki tej bramce, pewnie wykorzystanej przez Sylwestra Patejuka gospodarze wygrali 1:0 i niestety, niesmak pozostał. Momentami to Cracovia grała lepszą piłkę,a w meczu o „sześc punktów” nie zdobyła ani jednego. Sytuacja jednak nie jest najgorsza – przed rokiem, o tej porze miała na koncie cztery punkty, tracąc trzy do przedostatniej drużyny w tabeli. Dziś ma ich pięć i traci tylko dwa do Zagłębia Lubin. Podbeskidzie z kolei umocniło się i obecnie w tabeli jest już jedenaste.


W piątek zagrał też Lech Poznań z Koroną Kielce i tu sędziowskich błędów już nie było, a przynajmniej nie takich, które wypaczałyby wynik. Korona przegrałą po raz pierwszy w tym sezonie, ale chyba nareszcie trafiła na lepszego od siebie przeciwnika. Lech zagrał pewnie i kontrolował grę, a w grze tej drużyny widać było znacznie lepsze wyszkolenie techniczne. Piłkarze Korony, sorry, ale nie robili nic, poza kopaniem po kostkach. Mimo to, Kolejorzowi z trudem przyszło zdobycie gola – w 64. minucie poznańskiej drużynie się jednak poszczęściło i bramkę zdobył Grzegorz Wojtkowiak. Lech wrócił na fotel lidera, a Korona z 19. punktami na koncie, musi się zadowolić trzecim miejscem.


Szok i niedowierzanie w Bełchatowie – GKS wygrał ze Śląskiem Wrocław. Co więcej, nie była to przypadkowa wygrana psim swędem, tylko naprawdę robiące wrażenie, zasłużone 3:0. Dla Bełchatowian to druga w tym sezonie wygrana ,dla Śląska trzecia porażka – ewidentnie, trener Orest Lenczyk ma w tym sezonie gorszą passę. Żeby było ciekawiej, dwie braki strzelił „napastnik” - Paweł Buzała, który ma poważne problemy ze zdobyciem więcej niż pięciu goli w trakcie sezonu, a więc mecz można okreslić mianem prawdziwego meczu cudów. GKS opuścił wprawdzie strefę spadkową, jednak aby marzyć o utrzymaniu, musi grać tak coraz częściej.


Mecz Polonii Warszawa z Górnikiem Zabrze to kolejny skandaliczny przykład wypaczenia wyniku przez sędziowskie błędy. Polonia wygrywała 1:0 od 32. minuty po bramce Edgara Caniego i pewnie dowiozłaby ten wynik do końca, gdyby nie fakt, że sędzia przeoczył zagranie ręką Nakoulmy w doliczonym czasie gry drugiej połowy. Po jego akcji padła bramka, która nigdy nie powinna zostać uznana. Fatalny błąd odebrał Czarnym Koszulom trzy punkty i musieli się zadowolić zaledwie remisem. Cenny punkt zdobył natomiast Górnik Zabrze, choć zajmuje on zaledwie 13. miejsce w tabeli – wyprzedzić go zdołał nawet ŁKS. O ile sezon temu Górnik był jedną z rewelacji, o tyle teraz walka o utrzymanie to maksium jego możliwości.


3.Prawdziwym skandalem było jednak sędziowanie sędziego Lyczmańskiego w meczu Wisły Kraków z Jagiellonią Białystok. Wisła wygrała 3:1 przy wydatnej „pomocy” arbitra. Po pierwsze, faul Bunozy na Kupiszu powinien zakończyć się podyktowaniem rzutu karnego, czego sędzia nie raczył zrobić. Pół biedy jednak niepodyktowany karny – bramka Wisły na 1:1 to kolejny skandal – Jaliens przytrzymywał bramkarza Jagi w momencie oddawania strzału i w ten sposób padła bramka, która nigdy nie powinna zostać uznana. Wisła wygrała więc w skandalicznych okolicznościach i pozostałe trafienie – przełamanie Genkowa i Kirma nie zmieniają zbytnio odbioru tego spotkania. Choć jeszcze do 80. minuty prowadziła Jaga, ostatnie 10 minut w wykonaniu Wisły było zabójczego. W wykonaniu sędziego też.


Dużą niespodzianką jest też wygrana Lechii Gdańsk, na wyjeździe, z Zagłębiem Lubin. To znaczy, wygrana z Zagłębiem to nie jest niespodzianka dla żadnej drużyny, ale tak zblazowany zespół jak Lechia na pewno nie był stawiany w tym meczu jako faworyt. Wprawdzie wygrana 1:0 nosi znamiona przypadku i uśmiechu losu, ale trzy punkty w tabeli są znacznie bardziej wymierne. Zagłębie po raz kolejny spada na przedostatnią pozycję i o ile przed sezonem, mówiło się, że może być ono czarnym koniem Ekstraklasy, to teraz bardziej pasuje do niego stwierdzenie, że będzie czarnym koniem, ale walki o utrzymanie. Siedem punktów w 10 meczach – tragiczny bilans.


Ogólnie, jednobramkowe zwycięstwa dość często zdarzały się w tej kolejce. Legia Warszawa pokonała chorzowski Ruch na wyjeździe jedną bramką, którą co więcej, zdobył Danijel Ljuboja. Niebiescy mieli znakomitą szansę na doskoczenie do czołówki i być może, nawet wskoczenie na podium, niestety zmarnowali ją i obecnie na czwartym miejscu w tabeli znajduje się Legia. Drużyna Macieja Skorży rozgrywa całkiem niezły obecnie sezon – 18 punktów w 9 meczach daje średnią punkty na spotkanie. Być może, gdyby nie to, że ma dotychczas rozegrane jedno spotkanie mniej, byłaby liderem tabeli – bo już teraz do pozycji lidera brakuje jej zaledwie jednego punktu.


Ostatnim spotkaniem 10. kolejki Ekstraklasy były derby Łodzi, po długiej przerwie, znowu w Ekstraklasie. Mecz rozgrywany w poniedziałek na stadionie Widzewa nie był szczególnie pięknym widowiskiem, ale szczególny był dla obecnego trenera ŁKSu, Michała Probierza. Trener i piłkarz, dotąd związany z Widzewem, trenuje obecnie ŁKS i jako szkoleniowiec tej drużyny odniósł właśnie zwycięstwo na obiekcie swojej dawnej drużyny. Jedyną bramkę w meczu zdobył Marcin Mięciel, który przełamać się nie mógł od bardzo dawna, a ostanie gole strzelał na zapleczu Ekstraklasy. Teraz 36-letni napastnik po długiej przerwie, zdobył wreszcie bramkę w ekstraklasie, ważną o tyle, że dałą ona trzy punkty walczącemu o utrzymanie ŁKSowi. Po ostatniej kolejce, Widzew zdaje się wpadać w marazm, bo to już druga przegrana tej drużyny, co od początku sezonu praktycznie się nie zdarzało. 

poniedziałek, 17 października 2011, wankuwer

Polecane wpisy

  • Minął weekend - podsumowanie

     Krajobraz po rundzie jesiennej wygląda intrygująco i chyba mało kto mógłby go przewidzieć na początku sezonu. Śląsk liderem, Legia druga, na tr

  • Minął weekend - podsumowanie

    Po dwóch tygodniach przerwy, spowodowanych meczami reprezentacji, powróciła Ekstraklasa. 14. kolejka rozczarowań i niespodzianek raczej nie przyniosła - przecie

  • Minął weekend - podsumowanie

    Ludzie chcą krwi, więc krew dostaną – można było pomyśleć przed 13. kolejką Ekstraklasy i zastanawiać się, dla którego trenera okaże się pechowa. Odszedł